Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 095 030 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Splinter Cell

wtorek, 28 sierpnia 2007 14:02
Skocz do komentarzy
Sam Fisher uzbrojony jest w najnowocześniejszy karabin SC-20K. Mimo to z noża korzysta co najmniej tak samo często.

Z branżą elektronicznej rozrywki Tom Clancy – poczytny autor książek sensacyjnych – związany jest od wielu lat. Pierwszą komputerową adaptacją jego książki był symulator łodzi podwodnej na Atari ST „Polowanie na Czerwony Październik”. Co ciekawe, program powstał na trzy lata (1987 rok) przed ekranizacją tego słynnego bestsellera. Płodny autor thrillerów polityczno-szpiegowskich wraz z innym pisarzem – Frederickiem Forsythem – jest ulubieńcem Hollywood. Ekranizacje powieści obydwu autorów przynoszą krociowe zyski, oraz, co najważniejsze, zawsze są gwarancją sukcesu. Branża gier również nie mogła przeoczyć fenomenu Toma C. Większość gier sygnowanych nazwiskiem Clancy zdobyła sobie niemały rozgłos. Chyba każdy kojarzy takie tytuły jak seria Ghost Recon czy Rainbow Six, jednakże grą, która zdobyła sobie największy rozgłos jest bez wątpienia Splinter Cell i jego główny bohater – cyniczny agent tajnej komórki NSA zwanej Trzeci Eszelon – oto Samuel Rybak... pardon Fisher!

Jak koniec Zimnej Wojny zubożył uniwersum tajnych służb...

Co za skandal! Piekło i szatani na tego przeklętego Gorbaczowa i jego Pierestrojkę! Pamiętacie najsłynniejszego szpiega JKM (Jej Królewskiej Mości), tego, co to żadnej kobitce nie przepuści i każdą do łóżka w minutę zaciągnie? Tak jest! James Bond przez dekady dzielnie bronił Wielkiej Brytanii przed zakusami Matuszki Rassiji. Tuż za linią demarkacyjną wyznaczoną przez Mur Berliński rozciągało się Imperium Zła. Ach, jakież to było malownicze i cudowne dla wszelkiej maści pisarzy (takich jak Tom Clancy) czy też twórców filmowych. Wieczna inspiracja! Niestety – lub może stety – erę Zimnej Wojny mamy już za sobą. ZSRR okazał się zdechłym, wykończonym ekonomicznie, zabiedzonym niedźwiedziem. Obyło się bez atomowych grzybów, tudzież defilady T72 pod łukiem Triumfalnym na placu Charlesa de Gaulle'a w Paryżu. Jakież to smutne i banalne – dla powieściopisarzy – zakończenie. Cóż zatem autorzy powieści, filmów oraz gier „szpiegowskich” mieli uczynić? Rytualne samobójstwo z braku tematów raczej nie wchodziło w rachubę. Pozostali im islamscy terroryści, wojna na Bałkanach (temat już nieco przebrzmiały), tudzież modny cyberterroryzm. Do tego egzotycznego, bulgoczącego w kotle amalgamatu, potrzebowano jeszcze jednego składnika. Potężnego – również na polu ideologicznym – adwersarza, który to nie boi się splunąć amerykańskiej potędze znienacka w lewe oko. No i trafiło na Chiny – jakżeby inaczej!

Splinter Cell: Chaos Theory

Tak w wielkim skrócie i bardzo „po łebkach” można zdefiniować i opisać większość szpiegowskich, książkowych i filmowych hitów ostatniej dekady. Fabuła ostatniej odsłony przygód Sama Fishera również czerpie całymi garściami z pomysłów-filarów, które wymieniłem powyżej. Czy to źle? Niekoniecznie. Ale przejdźmy do konkretów.

Oto mamy rok 2007 i źle się dzieje na Morzu Japońskim. Północnokoreańskie jednostki morskie patrolują obszar między wyspą Cuszima a Półwyspem Koreańskim. Blokada ważnych szlaków towarowych przebiegających przez Cieśninę Koreańską nie podoba się władzom Japonii – proszą więc o interwencję Stany Zjednoczone. Niestety po stronie KRLD niespodziewanie staje Chińska Republika Ludowa. Czemuż to, na litość boską, pragmatyczni do bólu Chińczycy wdają się w taką śliską awanturę? Tego na początku historii się nie dowiemy. Jednocześnie na świecie dochodzi do eskalacji aktów terroryzmu. Te, zdawałoby się, lokalne i nie powiązane ze sobą incydenty wraz z rozwojem fabuły gry splatają się w jedną, spiskową sieć, w którą rzecz jasna po same uszy wpadnie nasz biedny bohater – Sam Fisher. Tymczasem, pierwszym zadaniem naszego superszpiona od mokrej roboty będzie uwolnienie porwanego w Peru amerykańskiego informatyka, niejakiego Morgenholta. Przyjdzie nam też wymierzyć sprawiedliwość w iście amerykańskim stylu na osobie Hugo Lacerdy – peruwiańskiego lewaka prosto z buszu, watażki i terrorysty pośledniego sortu. Ani chybi, przyjdzie nam zapolować na uchowanego w jakimś skansenie pogrobowca ze słynnego „Świetlistego szlaku”.

Splinter Cell: Chaos Theory

Włamiemy się także do banku w Panamie, gdzie nasz bohater przy okazji, ekhem... zwędzi papiery wartościowe (rządu francuskiego, ot niech się Żabojady denerwują). Sama czeka też misja w Japonii, na wyspie Hokkaido, w parowej łaźni itd. Odwiedzimy też niegościnną Koreę Północną oraz zwiedzimy nieco bardziej południowe klimaty – Seul.

Tom Clancy’s Splinter Cell: Chaos Theory – bo tak brzmi pełna nazwa tej gry – to dziesięć długich misji. Przykładowo, przejście pierwszej z nich, tej, w której naszym zadaniem jest odnalezienie nieszczęsnego informatyka, zajęło mi niemalże całą godzinę. SC:CT wymaga zaangażowania i cierpliwości. To nie jest gra obfitująca w spektakularne akcje w stylu Rambo. Nasz bohater musi unikać strażników, kryć się w mroku. Jednym słowem – za wszelką cenę wystrzegamy się wykrycia. Na szczęście – w przeciwieństwie do poprzednich części gry – po bodajże czwartym wszczętym przez strażników alarmie gra nie kończy się automatycznym przerwaniem misji. Nie oszukujmy się jednak, kilkukrotnie zaalarmowani dziwnymi odgłosami przeciwnicy będą w stałym pogotowiu i najmniejszy szmer może zwrócić ich uwagę. Głównym celem Sama Fishera jest zdobywanie informacji. Tak więc w znakomitej większości, zadaniem naszego bohatera jest wykradanie tajnych dokumentów – na przykład z niedostępnego na pozór sejfu, tudzież skopiowanie ważnych dla Trzeciego Eszelonu plików z baz danych terrorystów. Pikanterii i świeżości dodają grze tak zwane zadania poboczne. Przykładowo, może to być odnalezienie i przeskanowanie skrzyń z bronią. Zadania poboczne nie są obowiązkowe – tylko od Twojego kaprysu, drogi graczu, zależy, czy je wykonasz.

Splinter Cell: Chaos Theory

Rozgrywka w trzeciej części Splinter Cella stała się swobodniejsza niż w poprzednich odsłonach programu. Przykłady? Proszę bardzo! Sam Fisher może niepostrzeżenie, za pomocą wytrychów, otworzyć zamknięte drzwi. Jeśli preferujemy rozwiązania siłowe, wyważamy zamek, narażając się jednakże na hałasy mogące zaalarmować pobliskich strażników. Kiedy zaś nasz bohaterski szpion musi przedostać się na drugi koniec sali, w której – o zgrozo – zainstalowano czujniki laserowe, co wtedy? Cóż. Po chwili dociera do nas, że patrolujący okolice strażnik przechodzi przez czujniki ochrony beż żadnych problemów. Zaczajamy się więc ciemnym zaułku. Terroryzujemy strażnika w niedźwiedzim uścisku, po czym wspólnie przechodzimy przez lasery. Innym sposobem jest poderżnięcie ochroniarzowi gardła, zarzucenie sobie truchła na plecy i spokojne przejście na drugi koniec pokoju. Możemy też użyć jednego z gadżetów Sama. „Elektro-zakłócacz” (OCP) wbudowany w... pistolet Fishera na krótki okres czasu zakłóci pracę urządzeń elektronicznych i elektrycznych. Tak więc mozolnie wyłączamy kolejne źródła alarmu i po kryjomu przechodzimy do kolejnego pomieszczenia. Wiwat technologiczne nowinki Wuja nomen omen Sama!...

James Bond zzieleniałby z zazdrości...

Jak już przed chwilą wspominałem, w naszej krucjacie wspiera nas geniusz amerykańskiej myśli technicznej. Zacznijmy od banalnego, lecz jakże pomocnego noktowizora, pracującego w kilku trybach: standardowy noktowizor, opcja termowizyjna, oraz dosyć egzotyczny, choć bardzo pomocny podczas rozgrywki „filtr pola magnetycznego” (używam terminologii zawartej w polskiej instrukcji dołączanej do programu). Ostatnia opcja pozwala nam odnaleźć urządzenia elektryczne i elektroniczne – jarzą się poświatą na tle innych przedmiotów z otoczenia wokół gracza.

Splinter Cell: Chaos Theory

Na wyposażenie naszego dzielnego szpiega składa się też pistolet z tłumikiem oraz wspomnianą już wcześniej opcją paraliżowania działania urządzeń elektronicznych i elektrycznych. Wystarczy na przykład wycelować w omiatający teren reflektor, po czym prawym przyciskiem myszy (strzał alternatywny) zakłócamy pracę mechanizmu. Na chwilę zapadają iście egipskie ciemności. W ten sposób, kolejny raz Sam Fisher niczym duch przemknął tuż przed nosem strażników.

Splinter Cell: Chaos Theory

Oczywiście nasz podopieczny posiada też w swoim arsenale nieco mocniejsze zabawki. Karabin SC-20K jest ostatecznym argumentem, dzięki któremu przebrniemy bez szwanku przez kolejne karkołomne misje. SC-20K posiada kilka opcji, tak zwanych „nasadek”. Dzięki uchwytowi redukujemy odrzut broni przy ogniu ciągłym. Karabin służy również do wystrzeliwania samoprzylepnych... kamer oraz taserów, które w elegancki i co najważniejsze bezgłośny sposób powalą każdego wroga. Gumowe kule przydają się w sytuacjach, kiedy musimy bezkrwawo pozbyć się przeciwnika. SC-20K to prawdziwy cud techniki, po odpowiedniej modyfikacji zamieni się w karabin snajperski. Osoby lubujące się w starciach w zwarciu z pewnością docenią jeszcze jedną modyfikację – strzelbę nasadkową.

Splinter Cell: Chaos Theory

Oprócz tego, nasz bohater może dysponować granatami dymnymi, błyskowymi lub zwykłymi – odłamkowymi. Miny wyposażone w detektor ruchu są również bardzo przydatne w niektórych sytuacjach... Jednakże najważniejszą bronią i najlepszym przyjacielem Sama Fishera jest nóż. To dzięki niemu możemy bez problemu zastraszyć przeciwnika (wydobyć informacje w trybie przesłuchania). Zajście wroga od tyłu jest banalnie proste, jeden cios w plecy i adwersarz leży bez życia na zimnej posadzce. Paskudnym terrorystom możemy też miłosiernie skręcić po prostu kark – pełna swoboda działania...

Grafika i muzyka: Doom 3 się chowa... no raczej...

Oprawa wizualna trzeciej odsłony przygód Sama Fishera już po chwili obcowania z programem wzbudza niekłamany podziw. Efekty świetlne zapierają dech w piersi, animacja i wykonanie postaci stoi na najwyższym poziomie. Za grafikę w Tom Clancy’s Splinter Cell: Chaos Theory odpowiada – podobnie jak w poprzednich częściach – Unreal Engine. Trzeba przyznać, że programiści z Ubisoftu wycisnęli z niego przysłowiowe siódme poty. Gra wygląda po prostu rewelacyjnie. Program wykorzystuje biblioteki DirectX 9.0c oraz Shader Model w wersji 3.0 oraz... 1.1. Niestety, Splinter Cell: Chaos Theory nie wykorzystuje Shaderów w rewizji 2.0, tak więc posiadacze kart ATI obejdą się smakiem. Cóż, kiedy partykularne interesy producentów gier (i sprzętu) przeważają nad zdrowym rozsądkiem, cierpi jak zawsze użytkownik końcowy – gracz. Chociaż tak z ręką na sercu przyznam się, że nie zauważyłem podczas obcowania z grą zbyt wielkiej różnicy między trybami SM 1.1 a 3.0. Być może fanatyczni miłośnicy kart spod znaku NVIDII już szykują dla mnie stos za powyższe słowa. Nic to, powtórzę raz jeszcze, drastycznej różnicy w jakości grafiki po prostu nie zauważyłem. Być może jestem ślepy jak kret...

Splinter Cell: Chaos Theory

Doskonałą grafikę trzeciej odsłony przygód Sama Fishera dopełnia niepokojąca muzyka skomponowana przez Brazylijczyka Amona Tobina, ponoć mistrza muzyki progresywnej. Osobiście nie gustuję w takiej muzyce, także o panu Tobinie i jego kompozycjach w życiu nie słyszałem, ale z kronikarskiego obowiązku informuję Was, szanowni czytelnicy, że za muzykę w SC: CT odpowiada nie byle kto...

Splinter Cell: Chaos Theory

Zresztą faktycznie oprawa muzyczna (i dźwiękowa) w grze jest świetna, tajemnicza i jak ulał pasuje do tego, co dzieje się na ekranie. To chyba najważniejsze dla nas – graczy – nieprawdaż?

Wymagania sprzętowe: Athlon 64 FX-57 i GeForce 7800 GTX na start...

Z pewnością wymienione w śródtytule elementy konfiguracji (o których można przeczytać na PCLab.pl tutaj i tutaj) poradziłyby sobie ze Splinter Cell: Chaos Theory znakomicie. Zresztą firma Leadtek jak zwykle dodaje w pakiecie z kartą graficzną gry Ubisoftu, w tym także najnowsze przygody Sama Fishera.

Splinter Cell: Chaos Theory

Minimalna konfiguracja sprzętowa to według zaleceń producenta gry komputer wyposażony w procesor o częstotliwości 1,4 GHz, 256 MB pamięci RAM oraz karta graficzna klasy GeForce3 lub RADEON 8500.

Splinter Cell: Chaos Theory

My testowaliśmy program na nieco bardziej zbliżonej do obecnych realiów – niż ta podana w śródtytule – konfiguracji. Pentium 4 3 GHz, 1024 MB RAM plus karta graficzna GeForce 6800 GT. Gra działała znakomicie w rozdzielczości rzędu 1280x1024. Miałem też okazję przyjrzeć się programowi na tej samej konfiguracji, tyle że z RADEONem 9700 PRO na pokładzie. Cóż mogę powiedzieć. Gra działała bardzo sprawnie i tak jak napisałem kilka linijek wyżej – naprawdę nie zauważyłem znaczących różnic między opcją Shader Model 3.0 a 1.1.

Polska wersja językowa: Polsatowska Fala Zbrodni się kłania...

Seria gier Tom Clancy’s Splinter Cell zawsze odznaczała się doborową obsadą aktorską podkładającą głosy postaci. W rolę Sama Fishera już w pierwszej części programu wcielił się znany kanadyjski aktor Michael Ironside. Mocny, charakterystyczny tembr głosu pana Ironside jak ulał pasuje do postaci Sama Fishera. Polonizacja programu była więc nieco karkołomnym przedsięwzięciem. Szczególnie biorąc pod uwagę poprzednią część gry, Splinter Cell: Pandora Tomorrow. Polska wersja językowa była, mówiąc bardzo delikatnie, niezbyt udana. No ale nie drążmy tego tematu...

Splinter Cell: Chaos Theory

Tym razem dystrybutor programu – firma Cenega – postawiła na znane nazwiska. W rolę Sama wcielił się znany ze szklanego i kinowego ekranu aktor Mirosław Baka („Krótki film o zabijaniu”, „Chłopaki nie płaczą”). Polska wersja językowa jest całkiem udana, choć nieco flegmatyczny głos Mirosława Baki miejscami przeszkadza. Niektóre postacie drugoplanowe również deklamują swoje kwestie w dość hmm... nonszalancki sposób. Osoby, które nie przepadają za spolszczeniami gier, mogą pozostać przy oryginalnej – angielskiej wersji programu. Wersja PL jest mimo wszystko udana i widać, że od dobrych kilku miesięcy polonizacje gier wychodzące spod skrzydeł Cenegi są coraz lepsze. Oby tak dalej!

Multiplayer: Jeśli ktoś tak lubi...

Gra wieloosobowa w Splinter Cell: Chaos Theory to dwa tryby – rywalizacji i współpracy. „Rywalizacja” to dosyć standardowa opcja pojedynku między dwiema, dwuosobowymi drużynami – Szpiedzy Shadownet kontra Najemnicy Argus. Obydwie drużyny rywalizują ze sobą. Zdobywają dane z dysków, niszczą lub chronią (w zależności od wybranej strony) terminale danych i tak dalej... W sumie opcja ta jest udana. Niestety, opcja „dwóch na dwóch” to troszkę za mało i przyznam się szczerze, iż nie wzbudziła mojego zachwytu. Cóż, każdy ma swój gust.

Splinter Cell: Chaos Theory

Tryb współpracy to zupełnie odmienna filozofia. Wraz z partnerem (np. po sieci LAN) przechodzimy kolejne misje/scenariusze. Współpraca obydwu graczy jest niezbędna, aby odnieść sukces. Przykładowo, aby dostać się do szybu wentylacyjnego, jeden z graczy podrzuca partnera (drabinka), aby ten mógł dosięgnąć szybu. Gracze mogą też dzielić się wyposażeniem. Trzeba przyznać, że opcja „współpracy” jest po prostu świetna i znacznie przedłuża przyjemność obcowania z grą. W końcu w trybie dla pojedynczego gracza rozgrywka kończy się już po mniej więcej jedenastu godzinach grania.

Podsumowanie: Gra Roku!

„Teoria Chaosu” to świetny program na wakacyjne wieczory. Doskonała oprawa graficzna i muzyczna, świetna grywalność, przyzwoita, wciągająca i przede wszystkim nie obrażająca inteligencji graczy fabuła, udana polska wersja językowa. Czego chcieć więcej? Sam Fisher już po raz trzeci objawił się na ekranach komputerów. Znowu zaskoczył świeżością i jakością. Prawa do ekranizacji przygód Sama Fishera już jakiś czas temu – w 2004 roku – nabyło znane studio filmowe Paramount Pictures. Jednym słowem, biznes kręci się coraz szybciej. Agent Fisher zapewne jeszcze nie raz wyłoni się z mroku nocy, aby krzewić wśród terrorystów American way of life. A co z nami, graczami? To co zwykle! Marketingowa machina z Samem Fisherem w tle znienacka wydrenuje z naszej kieszeni ostatni grosz. Oby było warto!

Rekomendacja PCLab.pl
dla gry Tom Clancy's Splinter Cell: Chaos Theory



Settlers         OCENA:

Grafika:9,5/10
Dźwięk:8,0/10
Grywalność:9,0/10
Ogółem:9,0/10


Platforma: PC (DVD)
Cena: 99,90 zł
Dystrybutor: Cenega
Podziel się
oceń
0
0

Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 18 maja 2010 19:19

    Ta gra jest zajebist cały czas w nią zapieprzam

    autor Wroblo

  • dodano: 06 kwietnia 2009 19:18

    Gra fajna.

    autor Wenus_Mass_82

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

piątek, 25 kwietnia 2014

Licznik odwiedzin:  375 302  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Daj komenta






zobacz wyniki

Ciekawostki...

Ciekawy blog,super tematy o smokach,grach,wilkołakach,wampirach,książkach,filmów itp.,ciekawie rozbudowany,przejrzysty, fajne dodatki i bardzo duży. POZDRAWIAM ;)

Zwariowana dziewczyna

Imię: Wirginia
Ksywa: Evilwolf
Wiek: 16
Urodziny: 12 maj
Imieniny: 8 grudnia
Zodiak: Byk & Smok
Kolor: Czarny, czerwony, niebieski, zielony, brązowy, fioletowy
Hobby: oglądanie filmów, zwiedzanie zabytków, słuchanie ulubionej muzyki, gry(RPG i FPS), grafika komputerowa, malowanie, pływanie, czytanie.
Lubię: wakacje, morze, spać, pomagać innym, dinozaury, archeologia, wampiry, demony, wilkołaki, średniowiecze, smoki.
Książki: Harry Potter, Wyklęty, Kostnica, Szatańskie Włosy (Graham Masterton), Epidemia (Cook Robin), Rok Wilkołaka (Stephen King), Mumia (Anne Rice), Królowa Potępionych (Anne Rice), Grzeszne Rozkosze (Hamilton Laurell K.), Mikołajek (Sempe i Goscinny)
Filmy: Piraci z Karaibów, LOST, Narnia, Harry Potter, Star Wars, Beverly Hills Cop, Matrix, Shrek, Blade, Terminator, Rocky, The Chronicles of Ridick, Vampire in Brooklyn, Spider-man, Dr Dolittle, Showtime, Nawiedzony Dwór, Godziny Szczytu, Kto wrobił królika Rogera, Szczęki, Kod DaVinci, Statek Widmo.
Seriale: 4400, Gotowe na wszystko, Kochaj mnie kochaj, Herkules, Xena - wojownicza księżniczka, Dr House, Dziesiąte Królestwo.
Muzyka: Techno i to co wpadnie mi do gustu :D
Zespół muzyczny: Scooter, Holly Dolly, Crazy Frog, 666, Hypertraxx, Cosmic Gate, Brooklyn Bounce, Alex M vs Marck van Damm.

M@il: wirgin@amorki.pl

ArtGallery: http://evilwolff.deviantart.com/

Dodaj do ulubonych Ustaw jako stronę startową
GG: 9652478 PUBLICONS.PL

Hm,ale tego dużo ^^

Odwiedziny: 375302
Wpisy
  • liczba: 170
  • komentarze: 165
Bloog istnieje od: 2487 dni

Wizytówka


wiki0013

Ważne:kopiowanie z DeviantArt: ~~PL Wszystkie obrazki znajdujące się na blogu nie są przeze mnie rysowane, są brane z deviantart.com lub google.pl. Zamieszczam tu linki do tych galerii, żeby nie było, że kopiuje Jeżeli jakiemuś autorowi to i tak nie pasuje, niech napisze do mnie a ja natychmiast skasuję te obrazki. ~~ANG All of pictures on this site are not by me. Most of them is taking from site deviantart.com or google.pl. I put here links to this galeries, because I don't want to have a problems with charges that we are copying. If you are autor of some pictures here and you want to delete them, just write it under any post.

Lubię to